DIALOG NA POCZTEK SCENARIUSZA:



Marbus:
Nieprzyjemnie tutaj. Bagna i trzsawiska. Przynajmniej jest tu cieplej, ni przy rzece.

Kochan:
Niekiedy miaem wraenie, e ta szamanka specjalnie prowadzi nas w takie tereny. Gdyby bya to zasadzka jaszczurw, nie milibymy szans si broni. Na tak trudnym terenie ciko jest walczy nawet naszym wilkom, natomiast zimnokrwici zdaj si by w swoim ywiole.

Marbus:
Nie boj si konfrontacji z jaszczurkami. Jest ich zbyt mao, by nam zagrozi. Nie ma te adnego powodu, by im nie ufa. Teraz cisza, idzie tutaj ich przywdczyni.

Emborgi-tarash:
Wodzu orkw, oto przybylimy do naszej ojczyzny. Wyczuwam tu smrd ludzkiego pomiotu. Smrd ich farbowanych tkanin, ich eliksirw, ich czarw! Musz zosta przepdzeni.

Marbus:
Dotrzymamy obietnicy, szamanko. Powiedz mi jednak, na jak pomoc mog liczy z waszej strony?

Emborgi-tarash:
Moesz rekrutowa naszych najlepszych wojownikw i szamanw. S oni szybcy i zwinni, z atwoci zabij kadego, kto postawi stop na bagnach.

Emborgi-tarash:
Prcz tego na terenie tych przekltych ludzi ostao si kilka osad z naszymi brami. Wrd nich znajdziesz starych, dobrych wojownikw. Ich pomoc moe by dla Ciebie nieopisanym wsparciem w tej bitwie, przesdzajc nawet o jej wyniku.

Kochan:
Nasze wilki powinny szybko dotrze do buntownikw i powiadomi ich o bitwie. Powinnimy...

Wielmony Umberg:
C to!? Kto mie przychodzi w moje progi nieproszony!?

Skryba Tambaros:
To orki, Mistrzu. Wrd nich widz take jaszczury. Pewnie maj nadziej na odzyskanie tych ziem. Wydaj si zzibnici i przemczeni, nie bd stawia oporu zbyt dugo.

Wielmony Umberg:
Tak jak sdziem... Kady ork powinien zgin od miecza. A kada jaszczurka powinna zwija si pod naszymi butami. Wezwij naszych adeptw i zbrojnych, niech wybij ich, co do nogi! A gdy zaczn ju ucieka, przygotujemy sanie i ruszymy za nimi w pocig.

Skryba Tambaros:
Tak, jak za ubrami? Szkoda tylko, e z tej zwierzyny nie trafi si nam adne cenne trofeum. No c, przynajmniej nasi adepci powicz zaklcia.

Emborgi-tarash:
Ludzka pycha nigdy nie znaa granic. Ten lud zawsze by ni nasssczony. Duma i arogancja przelaa si na nich, gdy Haldric I pierwszy raz dotkn Rubinu Ognia. Wwczas to spisa swj lud na wieczny gd. Gd wadzy, wiedzy i siy. A jest to gd potny, ktrego nic nie ugasi.

Marbus:
H? Skd wiesz takie rzeczy?

Emborgi-tarash:
Plemiona przemijaj, krlowie zastpuj krlw. A jednak trwamy i pamitamy. I przekazujemy nasz wiedz dalej. Cho moje oczy ju dawno wyblaky, pamitam jeszcze wspaniae miasto Saurgrath...

Kochan:
Nie chc wam przerywa, jednak zblia si bitwa. Wasza wiedza jest zadziwiajca, ale jak jest z orem? Jest co wart?

Emborgi-tarash:
Ssssynowie! Do boju! Pokamy im si drzemic w naszej wrzcej krwi! Odbijmy nasz ojczyzn!




DIALOG PODCZAS UWOLNIENIA JASZCZURW W WIOSCE 43, 30:

Uwolniona jaszczurka na drugim poziomie:
Wojownicy! Chwycie za swoje wcznie, pora odzyska nasze ziemie.

Kochan:
Melduj, e kolejne jaszczurki doczyy do naszych si!



DIALOG PODCZAS UWOLNIENIA JASZCZURW W WIOSCE 25, 26:

Emborgi-tarash:
oto gwne siy naszych buntownikw. Do mnie, do mnie, dzieci! Wyrnijmy ludzkie cierwo!

Kochan:
Rzeczywicie... Ich siy wygldaj imponujco.

Marbus:
Bdziemy zachwyca si nimi pniej, teraz skupmy si na przeciwniku.



DIALOG PODCZAS UWOLNIENIA JASZCZURW W WIOSCE 30, 2:

Uwolniona jaszczurka szaman:
Na wielki Saurgrath! Wyczuwam tutaj pradawn...

Emborgi-tarash:
Dobrze wyczuwasz, moje dziecko. A teraz przywdziej swe szaty bitewne, zepchnijmy ludzkie cierwo w bagna!



Po zaatwieniu Skryby Tambarosa:

Skryba:
C to...? Czy krwawi? Mistrzu... Mistrzu, umieram! Ratuj mnie, Mistrzu!

Umberg:
. . .

Skryba:
Mistrzu! Czy Ty...?!

Umberg:
Skoro nie udao Ci si pokona kilku orkw, nie jeste wart mojej pomocy, Tambarosie. Przykro mi.

Skryba:
To koniec...



Po pokonaniu Umberga:

Umberg:
Kto... Ekhe... Kto by w stanie mnie pokona? Mnie... Wielmonego... Umberga... Umberga miaego z rodu... wiatych? Zreszt... To niewane. Nie umr tutaj... Wzywam potne duchy... Niech ulecz moje rany.

Kochan:
Syszaem ju o czym takim. Cho pono tylko nekromanci mog to uczyni. Zmartwychwsta. To potna sztuka, jeli ten mag znw si odrodzi, bdziemy w niezych opaach. Nie uda nam si wygra takiej bitwy poraz drugi.

Emborgi-tarash:
Sss... Oto wzywam duchy tego miejsca. Duchy moczar, ktre przez wieki prowadziy nas i naszych przodkw. Przybdcie, pradawni mdrcy! Niech siy waszych gosw zepchn tego czowieka w czeluci nicoci!

Jaszczurka wrbita 1:
Niech siy waszych gosw zepchn tego czowieka w czeluci nicoci!

Jaszczurka wrbita 2:
Niech siy waszych gosw zepchn tego czowieka w czeluci nicoci!

Jaszczurka wrbita 3:
Niech siy waszych gosw zepchn tego czowieka w czeluci nicoci!

Umberg:
Aghr! Niee... Nieee!

(Tutaj Umberg umiera i zaczyna si dialog kocowy.)

Marbus:
To naprawd potne zaklcia. Nie spodziewaem si, e ujrz co podobnego. Jeste niesamowit wrbitk, Emborgi-tarash.

Emborgi:
Wiele si kosztowao mnie to zaklcie. Mury i fortyfikacje ludzi przez wiele wiekw bd zalega w bagniskach. Minie przynajmniej sto lat, nim lady ich czarw cakowicie opuszcz to miejsce. Nad tym jednak... Bd czuwa inni wrbici.

Marbus:
Inni wrbici? Co masz na myli, wrbitko?

Emborgi:
W wizjach zobaczyam przebieg nici losu, mody wodzu. Moim przeznaczeniem jest ruszy za Tob, prowadzc swoje siostry i braci. Tak przepowiedzia mi nasz praojciec i tak te uczyni.

Marbus:
Dobrze, wrbitko. Z pomoc Twoj i Twoich jaszczurw szybko powinnimy dotrze do Gelu'Aben.

Kochan:
Niedobitki magw ju uciekaj przez moczary. Sdz, e nie uciekn przed wilkami. Ludzie mili tutaj cakiem duo zapasw.

Marbus:
Rozka naszym orkom i jaszczurom zabra cay prowiant i wszystko, co najpotrzebniejsze. Zaopatrzymy si i wypoczniemy. Przeczekamy tutaj dwa dni.

